Autor: Ernest Hemingway
Tytuł: Stary człowiek i morze
Tytuł oryginalny: The Old Man and the Sea
Liczba stron: 100

„Teraz trzeba się skupić tylko na jednym. Na tym, do czego się urodziłem”.
Po tą pozycję nie sięgnęłabym, gdyby nie była to lektura szkolna. jednak starałam się ją czytać bez uprzedzeń. Z początku wydawało mi się, że książka może być ciekawa, niestety, według mnie tak się nie stało. Na początku toczy się jakaś akcja, coś się dzieje, nie wiadomo co postanowi zrobić Santiago. Natomiast później, gdy jest już na morzu, akcji brak. Przez większość czasu główny bohater opowiada o sprzęcie rybackim. Nie jest to najciekawsze. Nie sadzę, żeby wielu nastolatków interesowało to, że Santiago musi zrobić jeszcze parę rzeczy na łodzi. Książkę bardzo " męczyłam". Nudziło mnie to, że nie ma tam dialogów, są monologi, przemyślenia. Przez brak dialogów zdecydowanie ciężej czytało się lekturę, ale przebrnęłam. I szukałam pozytywnych cech tej książki. Okazuje się, że można je znaleźć. Fabuła nie jest skompilowana, nie ma szans żeby pomylić bohaterów, ponieważ przez większość książki występuje tylko Santiago i ryba. Jest grupa osób, które lubią książki filozoficzne, z przemyśleniami. Tu można je znaleźć, bo główny bohater cały czas myśli o swoim życiu, o tym czym jest grzech, śmierć, życie, szczęście. Są to bardzo ważne pytania dla wielu z nas.
„(…) człowiek nie jest stworzony do klęski - powiedział. - Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać”.
Sądzę jednak, że minusów jest więcej. Biorąc pod uwagę, że jest to lektura dla gimnazjalistów, ta książka jest kompletnie nie atrakcyjna. Lektura szkolna według mnie powinna być ciekawa, powinna zachęcać do czytania, gdyż wiele młodzieży nie czyta w ogóle. Ta książka na pewno nie trzyma w napięciu. brakuje w niej punktu kulminacyjnego, momentu kiedy będziemy chcieli wiedzieć co wydarzy się za chwilę. Przynajmniej ja go nie znalazłam. Nie mamy wrażenia, że stanie się coś zaskakującego, nieprzewidywalnego. Wszystko dzieje się bardzo powoli, jest dokładnie tłumaczone. Główna tematyka książki to rybołówstwo, ryby, ryby i jeszcze raz ryby. Oczywiście ważne są tutaj przemyślenia, na temat grzechu. Autor książki myśli nad tym czy zabicie czegoś co się kocha jest grzechem czy nie, czy może jest jeszcze większym grzechem niż zabicie z nienawiści. Pokazuje też czym powinno być dla nas szczęście, że powinny to być rzeczy proste, niekoniecznie materialne.
„Jest wielu dobrych rybaków i kilku wspaniałych. Ale nie ma takiego jak ty”.
Podsumowując, uważam, że książka nie należy do najciekawszych, można ją przeczytać, ale zachwycić się nią będzie trudno. No cóż, nie wszystkie książki muszą być pasjonujące, zajmujące. Mnie osobiście, nie podobała się, może dlatego, ze mam mnóstwo innych ciekawych książek do przeczytania.
OCENA: 6/10